Bez zmian

KS Ożarowianka – Ząbkovia Ząbki 0:2

Skład: Jakub Sapalski, Marcel Jeziorek (58′ Maurycy Przybył), Dominik Turos, Patryk Kultys, Jakub Zborowski, Piotr Duma (80′ Radisław Dziak), Dawdi Jankiewicz, Bartłomiej Grzybowski, Gegi Kurtanidze, Damian Anczkiewicz, Kacper Sroka.

Podchodząc do meczu musimy na wstępie podkreślić fakt, że na boisku spotkały się drużyny z dwóch biegunów ligowej tabeli. Ostatnia w tabeli Ożarowianka, która do tej pory zdołała wywalczyć zaledwie cztery punkty, podejmowała lidera, który w dotychczas rozegranych spotkaniach zanotował dziewięć zwycięstw, jeden remis i doznał jednej porażki. Musiałem o tym wspomnieć, bo przez kilkanaście początkowych minut tego spotkania sytuacja wyglądała tak, jakby drużyny zamieniły się koszulkami. Owszem nasza drużyna starała się spokojnie i bez podejmowania nerwowych ruchów budować akcje ofensywne, ale… niemal każda strata piłki w środowej strefie boiska, a wierzcie mi było ich naprawdę sporo, powodowała błyskawiczną kontrakcję miejscowych. Dość powiedzieć, że już w czwartej minucie spotkania Ożarowianka mogła objąć prowadzenie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową strzelał Patryk Kultys, ale Przemysław Szulakowski zdołał wybić piłkę z linii bramkowej. Kilkanaście minut później kolejny kontratak gospodarzy zakończył się podaniem Dawida Jankiewicza i strzałem z kilku metrów Kacpra Sroki, który w sobie tylko znany sposób zdołał obronić Mateusz Matracki. Sytuację nieco uspokoił w trzydziestej pierwszej minucie meczu Konrad Budek, który „wcisnął” piłkę do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu jej głową przez Piotra Augustyniaka. W kolejnych akcjach na strzały decydowali się Tomasz Sieński, Damian Świerblewski, Mateusz Kowalczyk, Augustyniak oraz Bartosz Wiśniewski, ale ich uderzenia były albo niecelne, albo skutecznie bronione przez strzegącego bramki Jakuba Sapalskiego. Po zmianie strona sytuacja tylko nieznacznie uległa zmianie. „Optycznie” przewaga naszej drużyny wydawała się być nieco większa, ale kontrataki gospodarzy wcale nie ustawały. Zarówno skrzydłowi, jak i ustawieni w środkowej strefie boiska Jankiewicz i Bartłomiej Grzybowski niemal do końca meczu mieli zarówno siły jak i ochotę, aby biegać do każdej piłki, ale ostatecznie niewiele z tych akcji wynikło. Wynik spotkania ustalony został w 64 minucie meczu, po akcji dwóch zawodników wprowadzonych na boisko po przerwie. Indywidualną akcję prawą stroną boiska Mikołaj Randak zakończył dośrodkowaniem w pole karne, które skutecznym strzałem głową na bramkę zamienił Eryk Agnyziak. Zarówno wcześniej, jak i później tego typu oskrzydlających akcji było w wykonaniu naszej drużyny zdecydowanie więcej, ale do zdobycia kolejnych bramek brakowało czasami dokładności podającym, a w kilku innych przypadkach skuteczności strzelcom.

Wyślij odpowiedź